Strefa gracza - grupa fanów gier na Google+. Dołącz i podziel się z nami swoimi ulubionymi grami oraz wrażeniami z grania !

Podejmę się pisania tekstów sponsorowanych na niniejszym blogu. Cena do uzgodnienia. Praca zdalna.

niedziela, 15 listopada 2015

Moje ulubione scenerie w grze Slotomania.

Dzisiaj, przy niedzieli, spędzam czas tradycyjnie przed komputerem :) Wieczorem przyjdzie czas na ciekawą książkę, jednak tymczasem gram sobie w Slotomanię. Przypomnę: to gra w stylu jackpota, czyli tzw. "jednorękiego bandyty". Kręcimy kołem, zbierając bonusy, dodatkowe obroty czy wirtualne monety (waluta w grze). Bez tej ostatniej nie osiągniemy w Slotomanii praktycznie nic. Właśnie monety są niezbędne do stawiania zakładów, zakładamy się bowiem, ile wygramy. Czasem wypadnie nam niezła sumka, a innym razem nie wygrywamy żadnych nagród, wedle powiedzenia "fortuna kołem się toczy". Nasze szczęście w grze jest zupełnie przypadkowe. Monety możemy też oczywiście zakupić, jednak ja uważam to za niepotrzebny wydatek. Przy odrobinie cierpliwości możemy grać za darmo, zbierając "grosz do grosza" z darmowych zakładów.

Mam kilka ulubionych scenerii, w których odbywa się gra. Jedną z nich jest "Diner Cash", czyli rozgrywka w oprawie ... barowej. Widzimy więc wszystko, co z amerykańskim barem może się kojarzyć. Wśród figur na kole jackpota są takie, jak: mężczyzna czytający gazetę, kasjerka z nieco kwaśną miną, dziewczyna pijąca koktajl mleczno-owocowy (na taki mi wygląda) lub starszy pan z butelką piwa. Z potraw odnajdziemy: placki polane syropem klonowym oraz z odrobiną masła, lody owocowe w polewie z czekolady, trójkątny sandwich (kanapka), domowe ciasto wiśniowe i smażone jajko z bekonem. Nie da się ukryć, iż klimat jest niepowtarzalny :) Jeśli o mnie chodzi, to uwielbiam wracać właśnie do tej scenografii. Po prostu każdy gustujący w dobrym jedzeniu nie pogardzi z pewnością, jeśli może sobie przynajmniej obejrzeć wymienione dania.

Kolejny mój ulubiony wystrój to "Cat Chef". Kojarzy mi się on z kreskówką o kotach, którą kiedyś widziałam w telewizji, a tytułu niestety nie pamiętam. Ogólnie chodziło o rywalizację "koty kontra psy". Wśród jackpotowych postaci są rozmaite kocie twarze, stylizowane nieco na ludzkie, ponieważ na przykład mają ... tatuaż, szalik lub czapkę. Nie braknie też kocich potraw, jak: ryba w puszce czy też podana w całości na plasterkach cytryny, kurczak pieczony albo "piętrowa" kanapka z szynką, serem oraz innymi dodatkami. Zauważyłam również sushi. Jeśli natomiast wylosujemy trzy "obrazki" z psem, wówczas otrzymujemy dziesięć darmowych obrotów kołem. Uważam, że właśnie te darmowe obroty znacząco wspomagają naszą rozgrywkę.

Omówię na koniec jeszcze jedną scenografię, czyli "Texas Boss". Razem z nią zanurzamy się niejako w świecie bogactwa i luksusu. Myślę, że niejedna osoba wie, dlaczego. Po prostu zamożni Teksańczycy opierają swoją fortunę o wydobycie ropy. Tak więc wśród figur jackpota odnajdziemy: wieżę wiertniczą, sztabki złota, białą limuzynę, kierowcę tejże limuzyny ze ... złotymi kluczykami do niej, karafkę oraz szklankę z alkoholem, jacht albo piękną kobietę z drinkiem w dłoni. Uważam, że warto sobie popatrzeć na taki dostatek :)

Na sam koniec zachęcam do gry w Slotomanię, gdyż beż żadnego ryzyka można sobie zagrać na tej skądinąd hazardowej maszynie. Odradzam jednocześnie kupowanie złotych monet, czyli waluty w grze, bo przykładowo ja znakomicie sobie radzę bez niej. Po co wydawać niepotrzebnie pieniądze ? To już lepiej kupić sobie dobrą książkę. Jaką ? Możecie skorzystać sobie z mojego bloga, na którym opisuję te przeczytane przeze mnie: "Moje sprawdzone czytadła". Zapraszam serdecznie :) P.S. Linka do gry w Slotomanię znajdziecie na końcu posta "Slotomania - jednoręki bandyta w akcji".

niedziela, 8 listopada 2015

Heroes of Might and Magic - część druga.

Od bardzo dawna, bo już od kilku lat pasjonuje mnie seria gier strategicznych Heroes of Might and Magic. Dzisiaj opiszę kolejną część, czyli drugą. Różni się ona nieco od pierwszej, chociaż grafika jest zbliżona. W "dwójce" nie ma problemów z zawieszaniem się gry oraz samoistnym wyłączaniem, przynajmniej ja takich mankamentów nie napotkałam, grając. Nieco inne jest także rozplanowanie występowania rozmaitych postaci, to znaczy ich przyporządkowanie do określonych warowni. Ogólnie mówiąc, gra jest raczej przyjemna, chociaż szkoda, że zarówno w "jedynce", jak i "dwójce" dostępne są do przejścia jedynie misje (scenariusze) dane z góry. Ja zawsze staram się wybierać łatwe misje, bo takie jedynie można według mnie wygrać, co daje satysfakcję :) Póki co, nie rzucam się na trudniejsze :) Po prostu moim zdaniem te na poziomie średnim i trudnym, z kilkoma graczami, kreowanymi przez komputer, są "nie do przejścia" ... Poza tym brak mi obecnie czasu na dłuższe "posiedzenia" przy grach, toteż z konieczności mało do nich zaglądam.

Siedzib bohaterów w "dwójce" jest kilka. Wybrałam jedną z nich do opisania, czyli siedlisko czarnoksiężnika. Na początku nie ma zamku, jest jedynie namiot, gotowy do rozbudowania. Swoje kwatery mają tu stworzenia broniące zamku i tworzące jego armię. Wymienię teraz istoty oraz ich "domostwa": centaury (rezydujące w jaskini), gargulce (mieszkające w krypcie), gryfy (gniazdo), królewskie minotaury (rozbudowany labirynt), hydry (bagno) oraz zielone smoki (zielona wieża). Pozostałe budowle są następujące: gildia magów (dostarcza magicznych zaklęć odwiedzającym miasto bohaterom), karczma (zwiększa morale oddziałów broniących miasta), gildia złodziei (szpieguje przeciwnika, dostarczając o nim informacji), statua (dostarcza dodatkowych monet), targowisko (umożliwia wymianę surowców na złoto), studnia (zwiększa przyrost populacji wszystkich stworzeń), wodospad (podwyższa przyrost centaurów), loch (zwiększa dochody miasta), lewa i prawa wieżyczka oraz fosa zamkowa. Te ostatnie służą ku obronie naszego miasteczka.

Jeśli chodzi o stronę graficzną gry, to nie jest ona może rewelacyjna dla niektórych, bardziej wymagających osób, jednakże mnie cieszy jak najbardziej :). Przypomina, jak to już pisałam wcześniej w poście o HoMM - części pierwszej, stare gry dosowskie. Czyli jest raczej prosta. Tak jest w "jedynce" i "dwójce". Menu części drugiej od razu nasuwa mi skojarzenia z inną zupełnie grą, to znaczy z Age of Empires 2. Dlaczego takie podobieństwo ? Nie wiem, ale nie ulega wątpliwości, iż ono istnieje. Poza tym w menu występuje podział na grę standardową, kampanie i grę dla wielu osób (multiplayer). Niestety, jak już napisałam na wstępie, do rozegrania możliwe są jedynie dane z góry scenariusze. Nie grałam jeszcze w grę zespołową, stąd nie wiem, jak tam jest.

Na końcu chciałabym raz jeszcze pochwalić kreatorów gry za klimatyczną grafikę, rodem jakby z rozgrywek na system DOS. Nie jest ona w moich oczach ani za prosta, ani też niedopracowana. Czyli jak najbardziej w sam raz :) Mankamentem dla mnie są określone scenariusze, których nie sposób uniknąć, grając. Brakuje mi scenariuszy indywidualnych, w których można wybrać sobie poszczególne opcje. Pewne możliwości wyboru posiadają też i scenariusze standardowe, ale dla mnie są one zbyt ograniczone. Nie cierpię też grać z wieloma przeciwnikami komputerowymi. Wolę sytuację "jeden na jeden". I kto wie, może spróbuję multiplayera ? Czas pokaże. Kończąc, zachęcam do gry w Heroes of Might and Magic 2. Mam nadzieję, że polubicie ją tak jak i ja, pomimo jej nielicznych uchybień. Zapraszam :)

sobota, 31 października 2015

My Sunny Resort - twoje wirtualne wczasowisko.

Całkiem niedawno, bo niecały miesiąc temu, zaczęłam grać w pewną grę przeglądarkową, w której tworzymy, rozbudowujemy i dbamy o nasz internetowy kurort. I oczywiście o klienta, bowiem ten przynosi nam korzyści materialne :) Gra My Sunny Resort, bo o niej mowa, potrafi wciągnąć na długie godziny, szczególnie na początku, kiedy moim zdaniem łatwiej jest zaliczać kolejne poziomy. Ja jestem już na 16-tym :) Ogólnie rzecz biorąc, lubię gry budowlane, a w tej właśnie wznosimy coraz to nowe obiekty, ku uciesze naszych wczasowiczów. Na każdym poziomie musimy wybudować przynajmniej jeden polecany albo też (rzadziej) wykonać jakieś inne zadanie główne. Otrzymujemy za nie wynagrodzenie w hoteldolarach, które są zwykłą walutą. Natomiast środkiem płatniczym premium są ... muszelki, jak na prawdziwy, plażowy ośrodek wypoczynkowy przystało. Jego umiejscowienie na mapie świata jest losowe. Mnie wypadła w udziale Majorka. Mamy jednak aż trzy typy wczasowisk: plażowe, górskie (dostępne od 30 poziomu) oraz safari (od levela 43).

Nasi goście muszą gdzieś mieszkać. W tym celu właśnie budowane są dla nich bungalowy (kwatery). Ich jakość określa liczba posiadanych gwiazdek. Zaczynamy oczywiście od jednej. Potem, stopniowo, wraz ze zmianą wystroju i dodatkowymi meblami, przyznawane są kolejne gwiazdki. Na poziomie szesnastym mamy możliwość stawiania małych i średnich bungalowów. Na ten czas musimy się nimi zadowolić i tak przydzielać liczbę klientów ośrodka, aby wolne miejsca wykorzystać maksymalnie. To nam da większe obroty i zwielokrotni zyski. Oczywiście nasi wczasowicze nie zadowalają się samymi tylko mieszkaniami. Większość z nich życzy sobie określonych produktów, za które oczywiście płacą. I tak stopniowo dochodzą nam obiekty: bar przekąskowy, plażowy sklepik, zwykły basen, dyskoteka open air, siatkówka plażowa, restauracja z bufetem i sklep z pamiątkami. Niektóre z nich służą rozrywce, inne wyżywieniu, a jeszcze inne zaopatrywaniu się w pamiątkowe rzeczy.

Wspomniałam na początku o zadaniach głównych. Oprócz nich mamy też zadania poboczne, w których otrzymujemy wyłącznie punkty doświadczenia, w odróżnieniu od podstawowych misji, premiowanych dodatkowo hoteldolarami i muszelkami. Jeśli zależy nam na szybkim awansie na kolejne poziomy, powinniśmy wybierać właśnie zadania dodatkowe, a w każdym razie nie pomijać ich w naszej rozgrywce. Aby natomiast mieć jak najwięcej odwiedzających, warto zainwestować w dekoracje kurortu, jak radzi samouczek. Są wśród nich dekoracje specjalne, kwiaty i trawniki, krzewy, drzewa, ogrodzenie, meble ogrodowe i zmieniające się oferty ograniczone czasowo. Oprócz przyciągania gości najzwyczajniej cieszą oko. Dodatkowo rośliny trzeba podlewać, co przynosi nam pewne gratyfikacje w postaci punktów doświadczenia. Ich ilość zależy od tak zwanych punktów powodzenia. Im ta liczba jest większa, tym lepiej.

Każdy szanujący się pensjonat powinien posiadać wykwalifikowany personel. Nie inaczej jest w naszym przypadku. Kolejno zatrudniamy nowych pracowników, przynależących do miejsca, w którym wykonują pracę. Zaczynamy od menadżerki ośrodka, która pomaga nam obsługiwać gości. Następnie gra umożliwia nam wynajęcie (za odpowiednią opłatą w postaci hoteldolarów) kucharza do baru przekąskowego, disc dżokeja do dyskoteki, ratownika na basen i sprzedawcy do plażowego sklepiku. Przypominam, że tyle możemy osiągnąć do poziomu 16-tego. Reszta przygód z prowadzeniem wirtualnego kurortu jeszcze przed nami :) Moim zdaniem warto poświęcić trochę czasu na tę ciekawą grę, ponieważ posiada ładną grafikę oraz całkiem spore możliwości ciągłego rozbudowywania i upiększania ośrodka. Według mnie to prawdziwy rarytas dla wielbicieli wszelkich symulacji, jak również budowlanych gier przeglądarkowych. Na koniec podaję linka do gry:

http://www.mysunnyresort.pl/

środa, 21 października 2015

Heroes of Might and Magic - część pierwsza.

Niniejszym zaczynam prezentację poszczególnych części gry na komputer PC pod tytułem Heroes of Might and Magic (w skrócie HoMM albo po prostu Heroes). Dzisiaj część pierwsza. Ogólnie rzecz biorąc jest to gra w klimacie fantasy, przebiegająca w turach, a więc nie w czasie rzeczywistym. Bardzo ją lubię za nastrojową (dla mnie) grafikę, która w zupełności przypomina gry przystosowane dla systemu DOS (dawniejsze). Obecnie gry na ten system nie są chyba już produkowane, chyba, że może przez pasjonatów. Wiodącym jest teraz system Windows, na który dedykowane są aktualne gry. Część pierwsza HoMM została wydana dosyć dawno temu, bo w 1995 roku. Powinnam zaznaczyć, że "jedynkę", jak również od "dwójki" do "czwórki" nabyłam w pakiecie w sklepie internetowym. Cena była akurat korzystna, poza tym chciałam mieć wszystkie te części.

Jak już wspomniałam, urok "jedynki" jest nieodparty. Gra polega na pokonywaniu przeciwnika, jednego albo większej ich liczby, prowadzeniu bitew, toteż została oznaczona jako zawierająca (niestety) przemoc. Trochę to dla mnie dziwne, ponieważ ja tego tak nie oceniam. Walki są, i owszem, ale przecież nie brutalne ! Neutralizujemy przeciwnika, jeśli jest naszym wrogiem, ale sposobu na to nie określiłabym mianem okrutnego czy barbarzyńskiego. Po prostu jakoś mi nie pasują te słowa. Powiedziałabym raczej, że bitwy dają możliwość na wykazanie się umiejętnościami strategicznymi oraz na takie ich rozegranie, aby zwyciężyć. Często używamy magicznych zaklęć, o ile posiadamy w ekwipunku księgę czarów. Niestety przeciwnik okazuje się czasem po prostu silniejszy i wtedy możemy utracić bohatera, nie mówiąc już o wojskach.

Naszym zapleczem, które pozwala na budowanie własnej potęgi, jest twierdza. Zauważyłam ich kilka odmian. Jest między innymi zamek, który, jak inne bastiony, możemy rozbudowywać o nowe obiekty, ulepszać je stopniowo i gromadzić armię. Co tydzień mamy przyrost wszystkich istot, zamieszkujących będącą w naszym posiadaniu warownię, ale też, niestety, i fortece przeciwników. Istoty żyjące w twierdzach są rodzaju ludzkiego i zwierzęcego, a czasem nawet mitologiczne hybrydy ! Ciekawie jest na nie popatrzeć, jak również wypróbować w walce. Umiejętności i siła każdego gatunku czy typu postaci są nieco inne, toteż niektóre postawione w bitwie naprzeciwko innych wydają się czasem słabe. Ja osobiście idę na skróty i jeśli dojdzie do potyczki, używam trybu automatycznego, ale oczywiście można też batalię rozegrać ręcznie.

Mankamentem dla niektórych graczy może się okazać trochę zbyt mało wyrazista grafika. Kontury są odrobinę rozmyte, ponadto gra czasem się zawiesza i wyłącza. Może brakuje jakichś łatek aktualizacyjnych ? Nie wiem. Mnie to ogólnie nie przeszkadza aż tak, a wręcz, jeśli chodzi o grafikę, przypomina, jak to już napisałam wcześniej, gry DOS-owskie, do których mam sentyment. Co prawda naukę rozpoczynałam właśnie od systemu DOS, ale wówczas jeszcze nie grałam. Zaczęłam na dobre od Windowsa XP, na który wymienione gry były specjalnie przystosowane (emulowane). Tak właśnie ruszyła moja przygoda z grami, która trwa do dzisiaj. Zmieniły się tylko obiekty, czyli rodzaje gier. Przeszłam początkowo chyba wszystkie, ale po pewnym czasie upodobałam sobie rolnicze, strategiczne i budowlane. Obecnie gram właśnie w takie, a ulubione tytuły opisuję na niniejszym blogu. Mam nadzieję, że będzie się on dalej rozwijał. I oczywiście zapraszam do gry w Heroes of Might and Magic, części pierwszej :)

środa, 14 października 2015

Big Farm - gra bogata w szczegóły.

Od dwóch z okładem lat uczestniczę już w pewnej rolniczej grze przeglądarkowej, która według mnie wyróżnia się różnorodnością detali. Mówię oczywiście o Big Farm, czyli, tłumacząc na język polski - Wielkiej Farmie. Można tam wykreować doprawdy imponujących rozmiarów gospodarstwo, a właściwie nawet więcej niż jedno - tyle że nie od razu. Główną oś rozgrywki od pewnego poziomu stanowią trzy farmy - główna, farma smakosza oraz kwiatowa. Czasem dochodzą jeszcze gospodarstwa okolicznościowe, jednakże one nie trwają dłużej niż miesiąc, będąc po tym czasie usuwane z gry. Dają one szansę na zdobycie towarów ponadnormatywnych, na przykład owoców tropikalnych czy produktów farmy z okolic koła podbiegunowego. Jeśli nie zdążyliśmy się zaopatrzyć w te dobra, nic straconego - wymienione gospodarstwa powracają co pewien czas. Ponadto mamy możliwość korzystnego sprzedania naszych towarów, bowiem przypływający regularnie statek parowy chętnie je zabierze, płacąc nam od razu po załadunku, a oprócz tego na farmę przybywają też rozmaici klienci.

Mój obecny poziom to 51. Zdołałam już wybudować gospodarstwo główne okazałych rozmiarów. Jeśli chodzi o budynki produkcyjne, to na wymienionej farmie posiadam następujące: młyn, trzy kurniki, również trzy chlewy, dwie obory, po jednym sadzie jabłoniowym i wiśniowym, kompostownik - wytwarzający kompost użyźniający pola uprawne oraz silos - produkujący nawóz do sadów. Wymienione pola można obsiewać kwiatami polnymi, kukurydzą, kapustą i pszenicą (rośliny standardowe). Ponadto możemy jeszcze zasiać rośliny specjalne, jak również rośliny wydarzenia. Tak, bowiem na naszej farmie zdarzają się regularnie pewne epizody, dzięki którym możemy rozerwać się nieco i zdobyć dodatkowe punkty. Obecnie na przykład trwa "Bliżej natury !", które w końcowym efekcie pozwoli nam zdobyć unikalne przedmioty dekoracyjne. Wiem to, ponieważ wymienione eventy, tak samo jak gospodarstwa okolicznościowe, powtarzają się. Każdorazowo jednak za ukończenie takiego wydarzenia otrzymujemy trochę inne nagrody.

Oprócz budynków produkcyjnych wybudowałam już na mojej farmie głównej dwa magazyny, budę dla psa oraz całe multum obiektów służących do przyozdobienia gospodarstwa. Owe dekoracje, a także solidny płot i brama nie tylko dają nam większe zadowolenie pracowników, ale też i zwyczajnie cieszą oko. Budujemy też domki mieszkalne dla zatrudnionych, którzy oprócz tego mogą zamieszkać również w budynku zwanym "wspaniałym gospodarstwem". Poza tym w naszej grze zbieramy walutę podstawową (dolary), środek płatniczy premium (złoto, lecz możemy je też zakupić) oraz punkty doświadczenia, które pozwalają nam awansować z poziomu na poziom. Jeśli preferujemy grę zespołową, wówczas wystarczy tylko dołączyć do wybranego sojuszu i zostać zaakceptowanym (-ą). Sojusze mają własne misje do zrealizowania, związane z działalnością wszystkich trzech farm. Zadania realizujemy także codziennie na farmie głównej (nie mylić z opisywanymi wcześniej eventami).

Powinnam może jeszcze napisać co nieco o pozostałych gospodarstwach. Farma smakosza zostaje zapoczątkowana nieco później aniżeli główna. Jest ona bardziej "wysublimowana", ponieważ pieczemy na niej ciasta w piekarni. Dostarcza też nam innych towarów, jak: brzoskwinie, migdały, kacze jajka czy roszponka (rodzaj sałaty). Gospodarstwo kwiatowe jest jeszcze bardziej wyszukane, gdyż siejemy na niej, zbieramy i przetwarzamy wyłącznie kwiaty, na przykład: jaśmin, lawendę lub wanilię, która jest rośliną owocującą. Czy esencje lawendowa albo też jaśminowa, obie produkowane w destylarni, są wystarczająco wykwintne ? Czy też perfumy kwiatowe, bądź rozmaite bukiety, wytwarzane w ... sklepie ? Myślę, że tak. Podsumowując, gra jest niezwykle ciekawa i urozmaicona. Nie sposób się w niej nudzić. Zawsze jest coś do zrobienia :) W końcu przecież mamy pod opieką mnóstwo obiektów, oczywiście nie od razu, a od kolejnych poziomów. Myślę, że warto w nią zagrać. Osobom zainteresowanym i lubiącym wirtualną pracę w gospodarstwie podaję linka do gry:

http://bigfarm.goodgamestudios.com

środa, 7 października 2015

Slotomania - jednoręki bandyta w akcji.

Całkiem niedawno, bo zaledwie jakieś dwa tygodnie temu zaczęłam grać w bardzo ciekawą moim zdaniem gierkę od serwisu Gry.pl. Nosi ona nazwę "Slotomania" i jest odmianą internetowego jednorękiego bandyty (jackpota). Przyjemnie zakręcić kołem i patrzeć, jak zbierają się bonusy. Oczywiście nie zawsze tak się dzieje, bowiem prawdziwe wygrane trafiają się stosunkowo rzadko. Po prostu to zależy od przypadkowego losu oraz od wielkości stawki. Same spiny (obroty kołem) bywają czasem ... puste, bez żadnej nagrody. Niespodzianki o mniejszym nominale trafiają się częściej, o większym - nieco rzadziej. Można też robić zakłady (bets), jednakże moja aktywność ogranicza się na ogół do zakręcenia kołem. Powinnam może na samym początku zaznaczyć - to nie jest żadne kasyno ! Zwyczajnie jeszcze jedna gra, którą oferuje portal Gry.pl, specjalizujący się w gierkach przeglądarkowych różnego rodzaju.

Na samym początku rozgrywki otrzymujemy sporą ilość wirtualnej gotówki, aby starczyło na jakiś czas. Ja cieszę się wówczas grą najbardziej, ponieważ nie muszę nic płacić. Dotarłam jak dotąd do 86 poziomu, a dalej zwyczajnie nie było już za co grać. Obiecałam sobie, że nie będę kupowała pakietu premium, czyli złotych monet. Właśnie one są podstawą całej zabawy. No trudno, chociaż gra kusi, to będę twarda i zdecydowana nie wydawać więcej ani grosza :) Może znowu trafi mi się bezpłatny, pokaźny pakiet monet od serwisu ? Tak już raz było, kiedy w dość szybkim tempie pozbyłam się tej wyimaginowanej waluty. Są również codzienne bonusy, jednakże one nie przekraczają zwykle wartości pięciu tysięcy monet (to niewiele i starcza zazwyczaj na jeden, dwa obroty kołem). Może też się pojawić specjalne koło, gdzie losujemy stawkę już poważniejszą.

Co do rodzajów jackpota, to jest ich całe mnóstwo. Zaczynamy od Królowej Pustyni, a przy poziomie 86 możemy zagrać w Przyjęcie w Krainie Czarów (tej od Alicji) lub w Straszną Szkołę. Między tymi grami jest całe mnóstwo nie wymienionych, o bardzo ciekawej grafice oraz interesujących, oryginalnych często nazwach. Wymienię te, które najbardziej przypadły mi do gustu: wymieniona już Królowa Pustyni (debiut dla gracza), Magiczny Las (z wróżkami, stylizowanymi literami i cyframi oraz baśniowymi stworzeniami), Kot szefem kuchni (widzimy tam kocie przysmaki, a także urocze kotki i czasem pieska-buldoga), Tajemnice Orientu (smoki, chińskie litery i dziwne przedmioty) albo też Obiadową Fortunę (czyli po prostu bar mleczny i jego tajniki). Niestety wymienione przeze mnie nazwy i w ogóle cała gra jest w całości po angielsku, a ja je tylko przetłumaczyłam na polski. Osobom znającym podstawy tego języka obcego rozgrywka nie powinna sprawić trudności, a wiele też można się domyśleć.

Teraz podsumowanie: gra jest według mnie warta uwagi, wciągająca i ciekawa. Jeśli nie chcemy wydać na nią gotówki, to i tak długo możemy sobie pograć bez niej. Przypomnę: ja dotarłam do poziomu 86. To naprawdę miła rozrywka na wolne chwile, pozwala niebanalnie spędzić czas. Ja chętnie grałabym dalej, ale wiem, że mankamentem całej zabawy jest właśnie to, że może ona trochę za bardzo wciągnąć, tak, że zaczniemy na nią wydawać pieniądze, dokupując w ten sposób brakujące monety. Zawsze to jednak parę dni intensywnego grania za darmo :) Tak przynajmniej było w moim przypadku - grałam po dwie-trzy godziny dziennie, zaliczając kolejne poziomy. Jednakże co dobre, musi się skończyć. No cóż, będę miło wspominała ten czas. Zapraszam i Was do bezpłatnego grania, a linka do rozgrywki podaję niżej (najpierw należy założyć darmowe konto na Gry.pl):

http://www.gry.pl/gra/slotomania

P.S. Grając przez dłuższy czas, można uzbierać sobie pokaźną sumkę z samych darmowych spinów (obrotów kołem), które otrzymujemy od przyjaciół w grze, w ramach wzajemnych "podarunków". To w zupełności wystarcza, aby już nie musieć wogóle dokupywać dodatkowej waluty premium.

poniedziałek, 21 września 2015

Wiejskie Życie - urocza farma online.

"Odkurzyłam" dzisiaj stare konto w serwisie Gry.pl. Używałam je do wirtualnego zarządzania farmą w przeglądarkowej gierce Wiejskie Życie. To bardzo przyjemna i miła dla oka forma rozrywki. Jej zasady są bardzo proste - rozwijamy gospodarstwo, czyli: produkujemy i przetwarzamy rozmaite dobra, siejemy zboża i sadzimy rośliny uprawne, zbieramy plony, karmimy zwierzęta - innymi słowy: dbamy o naszą małą na początku farmę. Do dyspozycji na poziomie 7 (bo na tym obecnie jestem) mamy następujący sprzęt i zwierzęta: wino-maszynę i sok-maszynę (a więc coś jakby prasy do soków z gry My Little Farmies), ul zwykły oraz gwieździsty (dom dla pszczół), kurniki z kurami zwykłymi (białymi), jak też i kolorowymi, bydło Limousin i Charolaise (na wołowinę), jak również krowę łaciatą, szwajcarską oraz holenderską (wszystkie dają mleko). Możemy też wybudować staw, ale kaczek na razie brak. Ponadto dostępny jest młyn typu holenderskiego, mielący zboże na mąkę, takie jak, póki co, pszenica i owies. Powinnam też dodać, iż większość obiektów nabędziemy w sklepie za monety, czyli zwykłą jednostkę płatniczą w grze. Walutą premium są dukaty, które możemy wydać na bardziej wymyślne i powiedziałabym, luksusowe obiekty.

Aby móc cieszyć się obfitymi plonami, należy najpierw przygotować ziemię. W tym celu trzeba ją przekopać. Następnie wybieramy z menu sklepu odpowiednie nasiona i siejemy lub sadzimy. Z wymienionych wcześniej zbóż mamy do dyspozycji pszenicę i owies. Z pozostałych nasion: koniczynę (na karmę dla krów oraz pszczół, które nam ją zapylają), rzodkiewkę, winogrona (używane do produkcji wina w wino-maszynie), kukurydzę (pokarm dla kur), lawendę, żonkile (pożywienie dla bydła mięsnego), ogórki i winogrona Chardonnay (także do wina, lecz bardziej szlachetnego niż te produkowane ze zwykłych winogron). Z drzew są dostępne na razie tylko jabłonie i wiśnie. Czas wzrostu jest inny dla różnych typów nasion. Przykładowo rzodkiewka wyrośnie nam bez nawożenia w pięć minut (!), koniczyna w piętnaście, ale już kukurydza w cztery godziny, a pszenica w osiem. Musimy więc albo uzbroić się w cierpliwość i poczekać, albo też użyć wymienionych nawozów, w celu oczywiście stymulacji rozwoju wybranej rośliny uprawnej. Możemy przyspieszyć wzrost do pewnego stopnia lub całkowicie. W ostatnim przypadku otrzymujemy już całkowicie gotowe do zebrania warzywa lub zboża.

Aby awansować na kolejne poziomy, warto wypełniać zadania z lewej strony ekranu gry. Po prawej stronie jest ikonka domu handlowego, który nam dopomaga w zdobywaniu waluty oraz punktów doświadczenia. Właśnie te ostatnie, skrzętnie zbierane, pozwalają nam zaliczać poziomy. Zauważyłam również tak zwane punkty automatyzacji. Zdobywamy je jako część nagrody za zrealizowane zadania, jednakże nie za każde. Automatyzacja, jak sama nazwa wskazuje, oznacza pewną ciągłość procesów produkcyjnych. Jeśli na przykład włączymy automatyzację ... naszej krówce - jakkolwiek by to nie brzmiało zabawnie - to wówczas będzie ona cały czas, aż do wyłączenia funkcji, pobierała karmę oraz dawała mleko, które będzie od razu przenoszone bezpośrednio do stodoły, pełniącej funkcję magazynu. Zautomatyzowany młyn będzie nam cały czas produkował mąkę, aż do wyczerpania zapasów zboża w stodole. Widzimy więc, że to bardzo pożyteczna i pomocna czynność.

Za swoistą nobilitację na następny poziom otrzymujemy bezpłatne nagrody. Mogą to być rozmaite, bardziej lub mniej cenne przedmioty, zwierzęta, nawozy do roślin i tym podobne. Warto również udekorować nasze gospodarstwo, aby ładniej wyglądało. W tym celu za monety lub dukaty kupujemy w sklepie określone obiekty, które nam się podobają, bądź też takie, na które nas aktualnie stać. No cóż, proza życia ... :) Opłaca się także zadbać o równowagę procesów zarabiania monet i dukatów oraz ich wydawania. Inaczej zbankrutujemy lub będziemy się borykać z niedostatkiem wirtualnej gotówki, a to z pewnością nikomu nie przynosi satysfakcji. Pięknie przybrana farma to widok przyjemny dla oka, jednakże odpowiednią wydaje się strategia, polegająca na jak największym zarobkowaniu, ale już umiarkowanym wydawaniu. Na sam koniec dodam jeszcze, że chyba wrócę na dobre do tej sielankowej gry, gdyż ciągnie mnie do niej sentyment. Po prostu lubię wszelkiego rodzaju gry farmerskie i rolnicze za ich urokliwość i relaksujący charakter. Osobom zaciekawionym moim opisem podaję linka do gry, w której warto założyć darmowe konto:

http://www.gry.pl/gra/wiejskie-zycie

środa, 16 września 2015

Family Farm - poznaj realia XIX-wiecznego gospodarowania.

Od bardzo dawna gram już w pewną grę rolniczą, dostępną na komputer PC, czyli nie na przeglądarkę. Gra nazywa się Family Farm, to znaczy "Rodzinna farma". Rozgrywka wciągnęła mnie swojego czasu na całe godziny, teraz natomiast gram już trochę mniej, chociaż nie zrezygnowałam z niej do końca. Po prostu raz jeszcze przechodzę dostępne poziomy. Opis z tyłu opakowania mówi, iż gospodarstwo rolne, które budujemy i rozwijamy w grze, wzorowane jest na XIX-wiecznym sposobie zarządzania. Może tak być, ponieważ wówczas farmy były prowadzone przez rodziny, zatrudniające czasem pomoc w postaci parobków, aby móc sobie poradzić z ogromem obowiązków. Im większe gospodarstwo, tym więcej pracy. Nierzadko wszyscy czujący się na siłach musieli stanąć do roboty. Pracowano od rana do wieczora, z przerwami na posiłki. Tak właśnie jest w niniejszej grze. Pozwala ona spędzić całkiem miło czas, ponieważ my tylko zarządzamy gospodarstwem i planujemy je :)

"Family Farm" jest typową grą czasu rzeczywistego, to znaczy akcja biegnie w niej liniowo, bez tur. Istnieje podział na dni pracy, czyli postacie (członkowie rodziny oraz parobcy) wykonują określone czynności na farmie od świtu do zmierzchu. Są również pory roku. Wiosna jest czasem siania i sadzenia, natomiast latem zbiera się owoce własnej pracy. Bywa, iż mamy deszczowe lato, a więc pogoda zmienia się od czasu do czasu. Sadzić możemy rozmaite warzywa na przygotowanych wcześniej grządkach, na przykład: dynię, czerwoną i białą kapustę, kalafior, szpinak, arbuz itp. Na większych polach uprawnych siejemy len, kukurydzę, rzepak i lawendę. W zagrodach lokujemy zwierzęta gospodarskie, czyli konie, krowy i owce. Hodujemy też rozmaitych ras kury oraz perliczki. Te ostatnie dają nam więcej jajek niż kury, toteż bardziej opłaca się nam je utrzymywać. Niestety zwierzęta, które przynoszą nam więcej mleka, wełny czy jajek, jednocześnie są droższe przy zakupie. Musimy więc ostrożnie operować walutą, aby wystarczyło nam na wszystko.

Oprócz sadzenia i siania na grządkach i polach, należy wcześniej taką ziemię zaorać lub pomotykować (spulchnić), aby poprawić jakość plonów. Równie ważne jest podwójne sianie na polach, ich oranie po żniwach, jak również przygotowanie grządek: wyrywanie chwastów czy podlewanie warzyw. Mamy także drzewa owocowe, jak śliwki lub brzoskwinie, które przycinamy na wiosnę, a latem już tylko zbieramy opadłe owoce. Kwiaty na farmie zwiększają morale pracowników, toteż warto trochę ich zasadzić, aby lepiej wykonywali swoje obowiązki, pokrzepieni pięknym widokiem i zapewne ... zapachem :) Temu między innymi służy też park, czyli zielony skwerek ku uciesze ludzi. Około godziny dziesiątej jedna z osób musi zająć się przyrządzaniem obiadu, aby domownicy oraz ich pomoc mieli siłę do pracy, zręczność i mniej się męczyli. Tak, ponieważ wszyscy wykonujący dowolną robotę męczą się lub robią się głodni (sygnalizują to specjalne ikonki, kiedy najedziemy myszką na postać).

Aby zaliczać następne poziomy, musimy zbierać punkty. Są one przyznawane za wykonanie pewnych, wyznaczonych z góry zadań. Może to być przykładowo: powiększenie domu mieszkalnego dla rezydującej tam rodziny (właścicieli farmy), uzyskanie określonego dobra (wiader mleka, koszów owoców czy powiedzmy liczby zebranych warzyw), ugotowanie obiadu dla wszystkich pracujących, wykarczowanie drzew i pozbieranie kamieni - w celu przygotowania ziemi pod uprawę lub hodowlę itd. Ponadto osoby wykonujące dowolne prace na gospodarstwie posiadają określone predyspozycje, czyniące ich bardzie uzdolnionymi w danej czynności (na przykład opieka nad roślinami, dbanie o zwierzęta, praca na roli, gotowanie albo praca fizyczna). Mogą te umiejętności rozwijać. Oczywiście mężczyźni są silniejsi, jeśli chodzi o wszelkie prace fizyczne, toteż właśnie oni powinni je wykonywać. Tyle o grze. Trochę się rozpisałam :) Ogólnie rzecz biorąc jest ona nie do pominięcia przez wielbicieli rozgrywek o charakterze farmerskim oraz miłośników pracy na wirtualnym gospodarstwie. Grafika jest doprawdy realistyczna przy ukazywaniu tajników działania XIX-wiecznej farmy. Niektórzy porównują nawet grę do The Sims. Warto się zapoznać z Family Farm, a spędzicie przy niej długie chwile :) Pozdrawiam.

poniedziałek, 14 września 2015

My Little Farmies - omówienie budowli - część 4. Tartak i czworaki.

Dziś przyszła kolej na dwa budynki, które można wznieść nieco większym już nakładem środków, dostępnych w grze. Mowa o czworakach oraz tartaku. Mimo wszystko są one ważne w rozgrywce, ponieważ bez tartaku nie można produkować w ciesielstwie, a czworaki pozwalają nam zatrudnić pracowników, pomocnych przy wszelakiej produkcji. A oto bardziej szczegółowy opis wymienionych w tytule posta budowli:

1. Tartak. Jego wzniesienie jest dosyć kosztowne, gdyż trzeba wydać na niego aż czterdzieści złotych sztabek. Ja zakupiłam je wraz z pakietem premium, bo w moich dotychczasowych zbiorach miałam ich niewystarczającą ilość. Dostałam wraz ze złotą walutą rzeźniczkę Ziutę i wiejskiego pieska :), które to postaci może jeszcze omówię w przyszłych wpisach na blogu. Wracając do tartaku, jak wspomniałam wcześniej, jego produkty są niezbędne do właściwego spożytkowania budynku cieśli. Temu ostatniemu musimy dostarczyć drewnianych desek, wytwarzanych przez tartak, aby mógł on z nich wykonać konkretne przedmioty użytku codziennego. Deski są wyrabiane z pni takich drzew, jak: klon, dąb i sosna. W sumie niewiele, jednakże bez tychże drzew nie będzie żadnej produkcji w tartaku. Budynek można oczywiście rozbudować, aby zwolnić kolejne sloty i produkować więcej desek jednocześnie. Niestety dokonamy tego wyłącznie przy pomocy złotych sztabek. Ogólnie w tartaku wytwarzanie przebiega trochę szybciej niż w niektórych budynkach. Na przykład pojedynczą klonową lub dębową deskę wyprodukujemy w trzydzieści minut. Wyjątkiem jest sosnowa belka, której jedną sztukę otrzymamy po godzinie. Tak z grubsza przedstawiają się funkcje i możliwości tartaku.

2. Czworaki. Ten budynek jest wyjątkowy, ponieważ niczego nie produkuje, za to wspiera pozostałe budowle. Do wzniesienia niezbędne jest wydanie dwudziestu tysięcy talarów. Za pośrednictwem czworaków można zatrudnić pracowników, którzy dopomogą nam podczas wytwarzania rozmaitych dóbr w dowolnym obiekcie, jednocześnie przyspieszając jego produkcję. Ci przydatni pomocnicy to praktykanci i czeladnicy. Najtańsze jest wynajęcie praktykantów, bo każdemu z nich płacimy po cztery tysiące srebrnych talarów. Czeladnicy cenią się bardziej, gdyż wymagają pięć złotych sztabek od pracownika. Czas kontraktu obu typów zatrudnionych pomocników wynosi siedem dni. Po tym okresie musimy zapłacić im ponownie, aby dalej nam pomagali na farmie. Ponadto czeladnicy wykonują swoją pracę cztery razy szybciej niż praktykanci. Wybór, jakich etatowców zatrudnić, należy już do nas. Ja na razie stawiam na praktykantów, ponieważ są tańsi, no i oszczędzam w ten sposób na złotych sztabkach. Co do krótszego czasu produkcji, to nie jestem znowu tak wymagająca i mogę poczekać :) Powinnam również dodać, że czworaki są domem zarówno dla czeladników, jak i praktykantów. Zwiększając pojemność tego budynku, jednocześnie dodajemy więcej łóżek (nocleg !). A jeśli chcemy dodatkowo zarobić na wzniesieniu czworaków, wybudujmy je na poziomie 9. Wówczas to otrzymamy dwa tysiące punktów doświadczenia oraz dwa i pół tysiąca talarów nagrody za realizację jednego z zadań głównych.

Tyle o tartaku i czworakach. Warto wznieść oba budynki, jeśli chcemy zachować sprawny łańcuch współpracy (tartak) oraz uzyskać skrócenie czasu produkcji w dowolnym budynku (czworaki). Nie zajmują one zbyt wiele miejsca na farmie (no, może czworaki odrobinę więcej niż standardowo). Naturalnie można zmienić ich umiejscowienie, przenosząc na nowe miejsce, tak samo, jak każdy z budynków. W przypadku tartaku, jak i większości budynków produkcyjnych, istnieje opcja usunięcia (nie próbowałam), ale już czworaki tej możliwości nie udostępniają. Podsumowując, mam nadzieję, że niniejszy wpis pomoże Wam lepiej grać w My Little Farmies. Pozdrawiam !

sobota, 12 września 2015

My Little Farmies - omówienie budowli - część 3. Prasa do soków i piekarnia.

Omawiając po kolei dostępne budynki, dzisiaj mam zamiar napisać parę słów o prasie do soków oraz piekarni. Przynoszą nam one wymierne korzyści, toteż warto czegoś się o nich dowiedzieć. Samouczek jest oczywiście przeznaczony przede wszystkim dla osób dopiero zaczynających grać w My Little Farmies, aby dobrze poznały tę grę. Miło mi będzie, jeśli przeczytacie mój tekst.

1. Prasa do soków. Budujemy ją, wypełniając zadanie główne gry, czyli "Wizytę u teściów" na poziomie 8. Oczywiście możemy postawić ją dużo wcześniej, ponieważ jest dostępna przed tym poziomem. Moim zdaniem warto postarać się i zużyć te dziesięć tysięcy talarów, aby wznieść prasę do soków i móc w ten sposób spełnić życzenia klientów, spacerujących po naszej farmie. Dzięki temu szybciej zaopatrzymy się w wirtualną gotówkę, czyli srebrne talary, uzyskane za sprzedaż towarów. Budynek możemy oczywiście rozbudować - zwiększyć ilość dostępnych slotów, żeby móc produkować kilka rzeczy jednocześnie i nie tracić czasu. W prasie do soków przetworzymy następujące artykuły spożywcze: ze śliwek otrzymamy sok śliwkowy; z jabłek - mus jabłkowy; z winogron - moszcz winny; z gruszek - moszcz gruszkowy; wiśnie zamienimy na sok wiśniowy; lemoniadę truskawkową wytworzymy mieszając truskawki, ocet winny i miód; lemoniadę wiśniową podobnie jak truskawkową - tylko zamiast truskawek dajemy wiśnie; i na sam koniec kruszon, dostępny już dla bardziej zaawansowanych i dobrze zaopatrzonych graczy. Aby go sporządzić, mieszamy wino z winogron, moszcz gruszkowy oraz truskawki. Jeśli chcemy do pewnego stopnia przyspieszyć produkcję, zatrudniamy specjalnych pracowników - praktykantów lub czeladników. Rekrutujemy ich z czworaków - ten budynek dokładniej omówię w następnych wpisach na moim blogu. Tymczasem zachęcam do wznoszenia tego i innych budynków przed czasem, czyli od razu, jak tylko się pojawią. To przyniesie nam wiele korzyści i wzbogaci wirtualny budżet.

2. Piekarnia. Wznosimy ją, realizując jedno z głównych zadań gry z poziomu 8, razem z kuchnią i prasą do soków. Otrzymujemy w ten sposób premię - dwa i pół tysiąca punktów doświadczenia oraz siedem i pół tysiąca talarów. Moim zdaniem warto wypełnić niniejsze zadanie, nawet, jeśli nie wykonujemy każdego z nich. To akurat jest "dobrze płatne". W piekarni wytworzymy sześć towarów. Mianowicie są one następujące: z mąki żytniej uzyskamy chleb żytni; z mąki pszennej - ciasto babkę; z dżemu truskawkowego - ciasto truskawkowe; do ciastek orzechowych zużyjemy mąkę pszenną, orzechy włoskie i jajka; do pasztetu z jelenia - jeleninę; a do piernika - anyż. Widzimy więc, że opłaca się wznieść tę budowlę, aby móc produkować i zyskownie sprzedawać wymienione dobra. Zauważyłam taką zasadę: im towary bardziej przetworzone, tym więcej profitów finansowych przyniesie nam handlowanie nimi (tylko nie z handlarzem !). Piekarnia jest kolejnym budynkiem, który możemy rozbudować. Oczywiście nie za darmo. Na początku wydajemy tylko czterdzieści tysięcy talarów (aktywacja pierwszego dodatkowego slotu), następnie dwadzieścia złotych sztabek, potem osiemdziesiąt tysięcy talarów. Widzimy więc, że warto zbierać złote sztabki, kiedy pojawią się nam one jako nagroda za zaliczenie zadania. W ostateczności możemy je kupić w sklepie. Dodam jeszcze, że produkcja pieczywa i następnie jego sprzedaż jest dobrą metodą na zdobycie srebrnych talarów. Postawmy więc piekarnię i handlujmy chlebem, daniami mięsnymi oraz ciastami, aby mieć więcej wirtualnej gotówki. Na pewno potem nam się ona przyda :)

Mam wielką nadzieję, że czytanie mojego tekstu rozjaśni Wam wątpliwości dotyczące gry albo pomoże podjąć decyzję, czy w ogóle warto grać w My Little Farmies. Moim zdaniem tak, warto. To ciekawa rozrywka na długie, leniwe chwile. Nie musimy wcale kupować od razu pakietu premium (złotych sztabek). Dostajemy je przecież jako bonusy za realizację rozmaitych misji, i to nam powinno wystarczyć. Zapraszam więc do grania :)

czwartek, 10 września 2015

My Little Farmies - omówienie budowli - część 2. Stacja dorożek i kuchnia.

Dzisiaj ciąg dalszy samouczka do gry przeglądarkowej My Little Farmies. Tym razem przyszło mi opisać stację dorożek oraz kuchnię. To kolejne, dostępne budowle, po magazynie i młynie. Jedna z nich wyróżnia się spośród pozostałych, które służą wyłącznie do produkcji. Mowa o stacji dorożek. Dlaczego ? Dowiecie się o tym , czytając poniższy wpis. Zapraszam więc do lektury.

1. Stacja dorożek. Kupujemy ją za dziesięć tysięcy talarów na poziomie 5, realizując w ten sposób jedno z zadań głównych w grze, o nazwie "Własna stacja dorożek". Za wybudowanie otrzymujemy premię: dwa tysiące punktów doświadczenia oraz pięć tysięcy talarów. Dzięki tej nagrodzie znacznie wzbogacamy swój wirtualny budżet oraz zbliżamy się do osiągnięcia następnego poziomu. Zadaniem omawianej budowli jest wymiana kart między zaprzyjaźnionymi graczami. Karty otrzymujemy w codziennym, brązowym busterze - cztery sztuki za darmo, potem płacimy po jednej złotej sztabce (waluta premium) za odkrycie kolejnej. Dostępne są również bustery srebrny i złoty, jednakże tu już zawsze ponosimy opłatę za dostęp. Stacja dorożek umożliwia szybsze skompletowanie kart, będących częścią składową określonych obiektów w grze. Tak, ponieważ te obiekty (budynki, zwierzęta, dekoracje itp.) możemy nabyć za talary, złote sztabki albo kompletując karty. Otrzymujemy je losowo w wymienionych busterach, zbierając gwiazdki przyjaźni (za odwiedziny farmy przyjaciela) oraz jako prezent od postaci premium. Jeśli tylko mamy chociaż jednego przyjaciela w grze, wówczas możemy już wymienić z nim karty, o ile on jakieś oferuje. Zamiana jest oparta na zasadzie "coś za coś", czyli my akceptujemy ofertę przyjaciela, w zamian otrzymując proponowaną przez niego kartę.

2. Kuchnia. Nabędziemy ją za pięć tysięcy talarów. Zadanie jej wybudowania dostajemy na poziomie 8 wraz z dwoma innymi budynkami (prasą do soków i piekarnią). Oczywiście samą kuchnię możemy postawić wcześniej, gdyż jest dostępna przed poziomem 8. Zaliczając misję zleconą nam na wymienionym levelu, dostajemy bonus: dwa i pół tysiąca punktów doświadczenia, jak również siedem i pół tysiąca talarów. To spory zastrzyk gotówki, który możemy wykorzystać, jak nam się spodoba. Kuchnia służy do sporządzania rozmaitych, licznych potraw, ale wyłącznie roślinnych. Mamy więc następujące: z ziemniaków przygotujemy zupę ziemniaczaną, z główek kapusty - kapustę kiszoną, z dyni - zupę dyniową, ziarna jęczmienia posłużą do zrobienia kawy jęczmiennej (zbożowej), płatki owsiane - do pożywnej owsianki, kolby kukurydzy zamienimy w kukurydzę gotowaną, truskawki - w dżem truskawkowy, z jajek usmażymy naleśniki, z mleka krowiego wyjdzie nam śmietana, miód z pasieki przyda się do posmarowania kanapek, a jelenina (dziczyzna z jelenia) do przygotowania pieczeni. Oczywiście nie wszystkie te półprodukty są dostępne od razu - otrzymujemy je stopniowo, wraz z kolejnymi poziomami. Czyli: na poziomie 12 (na którym jestem obecnie) nie mamy jeszcze truskawek do dżemu albo ziaren jęczmienia do kawy. No chyba, że dostaniemy takowe od postaci premium, którą uzyskujemy wraz zakupem w sklepie pakietu złotych sztabek. Warto zbudować kuchnię, nawet wcześniej niż to wskazuje zadanie główne, aby móc produkować rozmaite dania, a następnie je sprzedawać z korzyścią dla nas.

Na dzisiaj to tyle. Trochę się rozpisałam, a miało być krótko :) Mimo wszystko sporo by jeszcze mówić na temat rzeczonych budynków, ale wtedy wpis byłby znacznie dłuższy. Mam nadzieję, że jednak zechciało Wam się go przeczytać :) Pozdrawiam.

środa, 9 września 2015

My Little Farmies - omówienie budowli - część 1. Młyn i magazyn.

Postanowiłam w miarę krótko omówić kolejne budynki, pojawiające się wraz z rosnącymi poziomami gry My Little Farmies. Budowli nie jest znowu tak wiele, jednak każda z nich ma odrębną funkcję i działanie. Razem tworzą wirtualną, barwną i realistyczną farmę, czyli gospodarstwo rolne. Zatem do dzieła.

1. Młyn. Jest pierwszym budynkiem, jaki stawiamy na farmie (już na 2 poziomie). Nabywamy go za dwa tysiące talarów. Nie jest to aż tak dużo, wbrew pozorom. Talary łatwo jest zdobyć, na przykład sprzedając płody rolne. W młynie przetworzymy zboże, otrzymywane przez obsianie pola uprawnego, na mąkę. I tak mamy swoiste "pary": ziarna żyta - mąka żytnia, ziarna pszenicy - mąka pszenna, ziarna owsa - płatki owsiane, kolby kukurydzy - ziarna kukurydzy. Te półprodukty przydadzą się nam oczywiście do dalszej obróbki w innych budynkach, na przykład w kuchni. Możemy je też sprzedać od ręki, ale ja bym sugerowała zatrzymanie ich na później. Potem z pożytkiem przehandlujemy co nieco na straganie (dostępnym niestety od 11 poziomu) albo odstąpimy za odpowiednią opłatą (ale już przetworzone do minimum mąki) klientom spacerującym po naszej farmie. Nie zauważyłam, aby zaopatrywali się oni w samo ziarno, zwykle chcą co najmniej mąkę. Młyn można rozbudować, tak, aby zwalniały się kolejne sloty - to znaczy żeby istniała możliwość jednoczesnego zmielenia kilku porcji ziarna, na przykład żyta i pszenicy. Oprócz tego możemy wykorzystać pracowników do pomocy. Rekrutujemy ich w czworakach, dozwolonych od 9 poziomu.

2. Magazyn. Otrzymujemy go na jednym z pierwszych poziomów, aby było gdzie gromadzić płody rolne, przetworzone półprodukty oraz gotowe towary. Również możemy zwiększać jego poziom, a tym samym pojemność. Przyda się ona później, kiedy zechcemy zmagazynować jak najwięcej dóbr. Wraz z rosnącą pojemnością magazynu zmienia się jego wygląd, czyli po prostu ... przybywa nam pięter lub też widzimy postawione nowe budki. Magazyn jest może zwykłą, poślednią budowlą, ale jego zadanie jest według mnie najważniejsze w My Little Farmies. Co z tego jeśli będziemy mieli mnóstwo wymyślnych obiektów produkcyjnych, jeżeli nie będzie gdzie schować wytworzonych produktów ? Właśnie dlatego należy dbać o odpowiednio wielką pojemność magazynu. Inaczej okażemy się skazani na ciągłą, przymusową sprzedaż towarów, co nie zawsze będzie nam na rękę. Uwaga ! Każdy budynek można przesunąć na wolne miejsce lub obrócić !

Tyle na razie. Z czasem pojawi się więcej samouczków do rozmaitych gier. Wystarczy regularnie odwiedzać niniejszego bloga. Zapraszam !

wtorek, 8 września 2015

My Little Farmies - krótkie wprowadzenie.

Jak wymieniłam już w moim pierwszym wpisie, pod tytułem "Powitanie i w jakie gry gram/grałam", od około 2 tygodni zajmuje mnie gra przeglądarkowa o charakterze rolniczym, to znaczy My Little Farmies. Zaczynałam od postawienia młyna i magazynu na plony, oraz od sadzenia takich roślin, jak żyto i ziemniaki. Potem w kolejnych poziomach powiększałam pojemność magazynu, stawiałam zagrody dla królików i kur, siałam pszenicę i sadziłam kapustę, hodowałam gęsi, jak również wznosiłam stację dorożek (w celu wymiany kart z zaprzyjaźnionymi graczami). Karty, zgromadzone w specjalnym busterze, który otwiera się codziennie, przynoszą nam za darmo (w przypadku bustera brązowego) części budynków, zagród, dekoracji itp. Owszem, bezpłatnie, ale można go otworzyć tylko raz dziennie, w pozostałych przypadkach należy zapłacić walutą premium gry, czyli złotymi sztabkami.

Z budynków produkcyjnych i mieszkalnych, możliwych do zbudowania do poziomu 11, na którym jestem obecnie, wzniesiemy: kuchnię, prasę do soków, piekarnię, tartak i czworaki. Nie muszę pewnie dodawać, iż to właśnie czworaki są budowlą mieszkalną dla służby i pracowników. W pozostałych wyprodukujemy określone dobra. I tak mamy: kuchnię (przygotujemy w niej potrawy warzywne, na przykład zupę ziemniaczaną, kapustę kiszoną czy naleśniki), prasę do soków (wyciśniemy sok ze śliwek) oraz piekarnię (upieczemy chleb żytni i babkę z mąki pszennej). Tartak służy oczywiście do cięcia kłód takich drzew, jak klon (na razie), w celu otrzymania desek. Niestety ten ostatni budynek wzniesiemy wyłącznie za złote sztabki. Jeśli ich nie mamy, należy zaopatrzyć się w nie w specjalnym sklepie. Możemy, jeśli zależy nam na szybkości dostawy sztabek, zapłacić sms-em.

"Zwykłą" monetą w grze są srebrne talary. Nabędziemy za tę walutę większość budynków, zagród, zwierząt albo roślin do siania czy sadzenia. Wyjątkiem jest siano, które otrzymujemy zawsze za darmo. Jeśli zaliczymy określone zadania w grze (zwykle po jednym na każdy poziom), dostajemy srebrne monety, punkty doświadczenia i trochę złotych sztabek do wykorzystania. Punkty doświadczenia gromadzą się na naszym koncie, pozwalając na zaliczanie coraz to wyższych poziomów. Na koniec moja porada: nie musimy koniecznie wykonywać ustanowionych w grze zadań głównych i pobocznych. Bawmy się, budując, hodując, sadząc i siejąc to, co tylko chcemy, a jest akurat dostępne. W ten sposób gra stanie się prawdziwą rozrywką, a nie sztywnym zaliczaniem zadań. Poniżej umieściłam linka, pozwalającego zawsze "podejrzeć" dowolnej osobie moje postępy w grze, jak też ogólny wygląd i rozplanowanie wirtualnej farmy:


~~ . ~~

A tutaj można zapisać się do gry: https://mylittlefarmies.upjers.com/pl/

poniedziałek, 7 września 2015

Powitanie i w jakie gry gram/grałam.

~~ . ~~

Witam na moim blogu. Jedną z moich wielu pasji są gry, zarówno te przeglądarkowe, jak i na komputer. Preferuję gatunek gier farmersko-rolniczych, a więc wszelkiego rodzaju sianie, sadzenie, nawożenie, wznoszenie budynków gospodarczych oraz zbieranie, gromadzenie, magazynowanie i na samym końcu sprzedaż plonów. To są właśnie zajęcia dla prawdziwego, wirtualnego rolnika ! 

W następnych wpisach będę opisywała kolejno gry, w które grałam i gram nadal. Lubię w ten sposób spędzać wolny czas. Oczywiście nie tylko. Mam też inne pasje, jak chociażby czytanie książek lub blogowanie. Jednakże lubię sobie rozegrać partyjkę z samego rana :) Uważam to za dobrze zaczęty dzień ;) Zaglądam też czasem i po południu albo wieczorem, ale nie zawsze.

Gdybym miała wymienić wszystkie gry przeglądarkowe, które dostarczały mi dobrej rozrywki na przestrzeni kilku ostatnich lat, zebrałoby się ich całkiem sporo. Wymienię te, w które już nie gram: Travian, My Sunny Resort, Uptasia, Ikariam, Grepolis, Wolni Farmerzy, Zielone Imperium, Kapi Hospital, KapiFarm, Upologus, Free Aqua Zoo, Brave Little Beasties, Zagubiona Wyspa, Anno Online czy Wiejskie Życie. Więcej gier nie pamiętam :) Mówiłam, dużo :) Niektóre z nich tylko zaczynałam, aby się w nich rozejrzeć. Najdłużej grałam chyba w Traviana, Upologusa, Uptasię, Grepolis i w Wiejskie Życie. Dlaczego zrezygnowałam ? Ponieważ ... zaczęłam przegrywać (Travian, Grepolis) lub też serwer w taki czy inny sposób odmawiał współpracy (Wiejskie Życie). Ogólnie lubiłam i nadal lubię poznawać nowe rzeczy, stąd niemała ilość wymienionych gier.

Są oczywiście gry, do których wracam nieodmiennie, grając regularnie. Są to Big Farm i My Little Farmies. Spędzam w nich czas już dosyć długo, bo w Big Farm od około trzech lat (z przerwami), a do My Little Farmies wracałam kilka razy, budując od początku, ostatnio zaś od 2 tygodni i zamierzam dalej grać. Wypracowałam sobie metodę na te "rozstania i powroty": rób to, co chcesz, a niekoniecznie wypełniaj wszystkie zadania czy misje.

Na dzisiaj to tyle. Mając z rana trochę czasu, postaram się sukcesywnie wprowadzać tu nowe gry, opisując ich schemat działania oraz moje przemyślenia odnośnie ich. Możecie śmiało zadawać pytania, postaram się pomóc, na ile będę mogła. Poza tym raczej nie należy się tutaj spodziewać zrzutów ekranu z gier, ponieważ chcę zamieścić na blogu reklamy, a raczej nie pragnęłabym spierać się potem z obrońcą praw autorskich (gry wszak mają takowe). To mogłoby podchodzić pod komercyjne wykorzystanie fragmentów z gier. No cóż, życie ... jednak pisać mogę sobie do woli, i tak na pewno będzie :) Zapraszam.

~~ . ~~