Strefa gracza - grupa fanów gier na Google+. Dołącz i podziel się z nami swoimi ulubionymi grami oraz wrażeniami z grania !

Podejmę się pisania tekstów sponsorowanych na niniejszym blogu. Cena do uzgodnienia. Praca zdalna.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Forge of Empires - w to obecnie gram :)

Po przejściowej fascynacji grą Wiejskie Życie, Uptasia czy My Little Farmies przyszedł czas na Forge of Empires :) To strategiczno-budowlana gra przeglądarkowa, która mnie wciągnęła na długie poranki i wieczory. Ostatnio gram tylko w to, jeżeli już w ogóle zabieram się do podobnej rozrywki. W Forge of Empires budujemy miasto i przenosimy je w kolejne epoki jego trwania. Zaczynamy od ery kamienia łupanego, poprzez epokę brązu i żelaza - obecnie jestem we wczesnym Średniowieczu. Miasto rozwija się o tyle szybko, o ile nie brakuje nam koniecznych surowców, monet czy tak zwanego "zaopatrzenia", którego dostarczają budynki o typie produkcyjnym. Są jeszcze obiekty mieszkalne - będące schronieniem dla naszych obywateli, budynki towarowe, kulturowe, dekoracje, budynki wojskowe, drogi oraz rozszerzenia terenu budowlanego. Istnieje także możliwość wzniesienia tak zwanych Pereł Architektury - budowli, które przetrwają wieki ! Przykładowo może to być Wieża Babel (chociaż ta prawdziwa została zburzona), Koloseum, Latarnia z Faros, mniej konkretne Obserwatorium lub Świątynia Reliktów. Wszystko zależy więc od naszej wirtualnej "zamożności".

Strategia w grze polega na umiejętnym prowadzeniu podbojów okolicznych ziem, zdobywaniu w ten sposób potrzebnych nam źródeł surowców naturalnych (barwnik, kamień, wapień, drewno hebanowe, alabaster itp.) oraz na samym oczywiście poszerzaniu swojego terytorium - dzięki temu możemy wznieść na planszy budowlanej dużo więcej. Jest i plansza pobliskich krain, na której widzimy naszych sąsiadów, chociaż wpierw musimy wysłać zwiadowców, aby dowiedzieli się nieco o tychże sąsiadach. Czasem są oni skłonni raczej do bitwy, czasem zaś do handlowych pertraktacji i podpisywania umów, dzięki którym nabędziemy prawo do ich terytoriów (tak po prostu). Musimy im wówczas zapłacić pewną ilość towarów i sprawa załatwiona :) Czasem zaś pełnimy rolę wybawicieli od władców nie dbających o swoich poddanych, ale tak się dzieje raczej rzadko. Uważam, iż gra nie jest trudna i z łatwością poprowadzimy korzystną dla nas strategię. Wystarczy dbać o produkcję, jak również regularnie wystawiać nasze najsilniejsze wojska.

Ciekawostką w grze są eventy. Jak już sobie gram nieco ponad miesiąc, miałam okazję uczestniczyć w dwóch. Pierwszym była ... wiosna w stylu japońskim (a więc kwitnące wiśnie, papierowe lampiony, garść informacji o tym tradycyjnym japońskim święcie), drugim - 5 lat Forge of Empires (okrągła rocznica). Bardzo podobał mi się pierwszy event, ponieważ był ciekawy pod względem formy oraz można było sporo wygrać. Forma owego eventu charakteryzowała się tym, iż należało zbierać papierowe lampiony, które później przeliczało się na rozmaite obiekty dekoracyjne, jednostki wojskowe, plany budowli czy chociażby punkty rozwoju. Te ostatnie są niezbędne do rozwijania konkretnych technologii, odrębnych dla każdej ery. Natomiast najnowszy event składał się tylko z dziesięciu prostych, chociaż niekiedy czasochłonnych zadań i można go było zaliczyć stosunkowo łatwo. Nagrodą były rzeźby Króla i Królowej oraz Ruiny Ogrodu, które po umieszczeniu na planszy budowlanej będą dawały różne profity.

W podsumowaniu pragnę napisać, że sama gra jest dla mnie obecnie całkiem skutecznym pochłaniaczem wolnego czasu. Jej grafika przyciąga i cieszy oko, jest bowiem kolorowa, bogata w ciekawe szczegóły i po prosu ładna. Można się też sporo dowiedzieć o kolejnych erach rozwoju cywilizacji, chociaż nie zawsze trzymają się one ściśle podręcznika i sporo w nich fantazji - chociażby wymyślone postaci albo nieistniejące krainy. Brakuje tylko mitycznych stworzeń :) Być może firma InnoGames zastanowi się i je wprowadzi, co byłoby znacznym udogodnieniem i pożywką dla naszej wyobraźni :) Oczywiście miłym akcentem jest obecność sąsiadów, którym później można pomagać albo ... ich plądrować (sic!). Ja osobiście nie robię tego ostatniego, raczej jestem skłonna wyciągnąć pomocną dłoń. Dzięki temu swobodnie rozwijają się relacje między graczami oraz oczywiście kwitnie handel. A handel to przecież korzyści dla nas i dla innych. Warto więc, jeśli mamy przykładowo wolne poranki, zaangażować się w tę interesującą i nierzadko pouczającą formę rozrywki. Zapraszam:

https://pl.forgeofempires.com/

niedziela, 29 stycznia 2017

Wodne Ranczo na Wiejskim Życiu.

Całkiem niedawno zakupiłam za zwykłe monety w grze facebookowej Wiejskie Życie Wodne Ranczo. Można na nim hodować rozmaite rośliny i zwierzęta typowe dla tego typu gospodarstwa. Niektóre rośliny rosną szybciej niż inne, na przykład w godzinę posiejemy i zbierzemy rukiew wodną czy kwiaty kaczyńca. Pierwsza roślina dostępna jest od razu, czyli od pierwszego poziomu, natomiast drugą aktywujemy niestety za trzy dukaty od poziomu bodajże czwartego. Ogólnie rzecz biorąc jeśli tylko mamy odpowiednią ilość monet lub dukatów, warto "kupić" sobie Wodne Ranczo, ponieważ w ten sposób szybciej zdobędziemy powiedzmy punkty doświadczenia (PD) albo i monety, prędzej awansując na kolejne poziomy gry. Osobnym pojęciem są tak zwane "punkty wodne", potrzebne do osiągnięcia specjalnych "poziomów wodnych", charakterystycznych dla Wodnego Rancza. Żeby było jasne: mamy "poziomy ogólne" i "poziomy wodne". Do pierwszej puli "idą" punkty doświadczenia zarówno z Domowego Ranczo, jak i Wodnego, do drugiej - tylko z Wodnego Rancza.

Jestem obecnie na czwartym zaledwie "poziomie wodnym". Jak go osiągnęłam ? Realizując misje po lewej stronie ekranu, dające nam "wodne punkty", a także siejąc, sadząc, zbierając i ... susząc gotowe plony, czyli normalne farmerskie prace :) Suszymy w specjalnym budynku, zwanym oczywiście Suszarnią. Za wysuszenie naszych plonów otrzymujemy "punkty wodne", które symbolizują niebieskie gwiazdki. Właśnie ich stopniowe gromadzenie pozwala nam przechodzić na następne "poziomy wodne". Suszarnia na pierwszym poziomie ma pojemność osiemdziesiąt jednostek, czyli możemy wysuszyć na jeden raz maksymalnie osiemdziesiąt sztuk towarów, które następnie wędrują do Stodoły (Magazynu). Naturalnie mamy też i same wodne poletka, na których sadzimy rośliny wodne. Do poziomu czwartego włącznie możemy uprawiać następujące: rukiew wodna, bulwy taro, korzeń żółtego lotosu, kwiat kaczyńca i lotosu orzechodajnego, kasztan wodny i papirus. Osobną kategorią jest trzcina wodna, sama nie dająca plonów, a jedynie skracająca wzrost roślin o 15%.

W zasadzie jedynym dostępnym nowym zwierzęciem jest bawół wodny. Karmimy go wysuszoną rukwią wodną, a w zamian daje on nam mleko bawoła wodnego. Staw szarej kaczki był na Ranczu Wodnym od samego początku, a więc go nie liczę. Uzyskamy od tych kaczek oczywiście kacze jajka, dobre do produkcji majonezu w Sos-Maszynie. Karmimy je pszenicą, jak zielone kaczki na Domowym Ranczu. Oczywiście, jeśli chcemy, możemy poumieszczać więcej wodnych zwierząt na Wodnym Ranczu, "zdobytych" dzięki awansowi na kolejne poziomy na Ranczu Domowym. Wszystko zależy od nas i naszej inwencji w przyozdabianiu Wodnego Rancza. Możemy również posadzić drzewa wodne, przykładowo wierzbę mandżurską albo flaszowca, tylko tego ostatniego jeszcze nie sadziłam i nie wiem, czy przyjmie się na wodzie, czy na zwykłej glebie. Tak, gdyż mamy też obok wody niewielki spłachetek gleby powiedzmy "klasycznej" (czyli najnormalniejszej w świecie ziemi).

Podsumowując, chciałabym stwierdzić, że zabawa z Wodnym Ranczem może się okazać ciekawa i ... pouczająca, bo na przykład rukiew wodna jest bardzo zdrową rośliną, wartą hodowli, a dowiedziałam się tego z innej strony, czyli z internetowego Poradnika Zdrowie. W ogóle zauważyłam, że gra Wiejskie Życie promuje zdrowy styl życia oraz ekologię. Tę ostatnią poprzez misje habitatów rozmaitych zwierząt, które często bywają chronione, a nawet i pożyteczne (na przykład goffery spulchniają glebę). Gra zachęca również do urozmaiconego jadłospisu. Myślę, że dla dzieci jest ona w sam raz, ale i dorośli mogą w niej miło spędzić czas. Podkreślam więc raz jeszcze, że jeśli szukacie prostej, uroczej gierki, to Wiejskie Życie, a w nim Ranczo Wodne i Domowe Ranczo będzie jak znalazł. Zapraszam do gry:

https://apps.facebook.com/wiejskiezycie/

niedziela, 1 stycznia 2017

Wielki powrót na Wiejskie Życie :)

Dzisiaj postanowiłam po długiej, kilkutygodniowej przerwie powrócić do swojej ulubionej gierki, jaką jest Wiejskie Życie. Oczywiście na Facebooku. Niestety po zalogowaniu się zauważyłam, iż ... system zabrał mi naprawdę pokaźną ilość dni logowań. Teraz wygląda tak, jakbym grała od zaledwie trzech miesięcy ... A w rzeczywistości okres logowań powinien wynosić około roku. No cóż, szkoda, tego już cofnąć się nie da. Na szczęście dalej co tydzień będę otrzymywała po 11 dukatów (waluty premium), na której najbardziej mi zależy. Ponadto jeśli się nie logujemy od dłuższego czasu, niestety zawsze coś tracimy, chociażby ... satysfakcję z rozgrywki. Nie pozostaje nic innego, jak tylko regularnie uczestniczyć w grze i zbierać profity. Wtedy właśnie zawsze korzystamy, zbierając regularnie bonusy za codzienne logowania - a nie same dukaty są warte zbierania - także darmowe monety (zwykła waluta), nawozy bioniczne, paliwo czy punkty OP (automatyzacji).

Zaraz po zalogowaniu otworzyłam okienko z kalendarza styczniowego. Całe szczęście, że dziś pierwszy dzień tego miesiąca, bo w ten sposób nie utraciłam żadnego dnia ! Nagrodą były dwa Torty Noworoczne, które można postawić na farmie albo sprzedać po 200 monet za sztukę. Ja na razie pozostawię je w skrzyni z prezentami, aby później zastanowić się, co z nimi zrobić. Wyglądają apetycznie :) Poza tym 200 monet razy dwa to nie jest znowu taki majątek, aby zaraz pokusić się o sprzedanie przedmiotów. Tak więc przehandlowanie Tortów Noworocznych raczej by się nie opłacało ... na razie. A i monet mam obecnie w dostatku.

Zaczęłam również misję świąteczną pod nazwą "Bardzo Wesołe Święta". Wprawdzie Boże Narodzenie już minęło, ale przedsięwzięcie nadal jest dostępne. Na jego realizację mam nieco ponad 14 dni. To wystarczający okres, aby ukończyć misję. Na razie posadziłam pitaje, zebrałam kokos z palmy kokosowej, wyprodukowałam trzy worki mąki kokosowej w młynie holenderskim oraz postawiłam na farmie Babko-Maszynę. Do jej ukończenia brakuje mi kilku przedmiotów, które są do nabycia wyłącznie za dukaty, o pozostałe natomiast można poprosić sąsiadów. Ta ostatnia czynność jest chyba najprostszym sposobem na ukończenie farmerskich urządzeń do produkcji rozmaitych towarów.

Oczywiście nie byłoby dnia bez wizyty w Domu Handlowym. Publikowane tam na tablicy zamówień korzystne transakcje mogą nas wzbogacić w miarę szybko w pokaźną ilość dukatów, a często dodatkowo otrzymujemy różne dobra, które inaczej musielibyśmy wyhodować. Ja w ten sposób zbieram limonki czy białą czekoladę, a ponieważ nie posiadam na farmie drzewa limonkowego ani białej czekolady, to realizacja zamówień z dodatkową małą premią jest dla mnie bardzo korzystna. Po prostu niektóre drzewa są do nabycia wyłącznie za dukaty (walutę premium), którą nie zawsze akurat mamy. U mnie schodzi ona przeważnie na budowę maszyn produkcyjnych, sporadycznie zaś kupuję za nią nawozy użyźniające glebę.

Tak więc od dziś postaram się już regularnie logować do Wiejskiego Życia, aby nie utracić codziennej premii za staż w grze oraz ... jak najlepiej się bawić :) Bardzo lubię siać, zbierać, sadzić czy produkować farmerskie dobra. Rozmaite misje są również dla mnie atrakcyjne, ponieważ oprócz powyższego uwielbiam też patrzeć na ładnie rozplanowaną, kolorową farmę, pełną pól, sadów, habitatów zwierząt i przedmiotów typowo ozdobnych. Jeśli ktoś jeszcze nie grał, to zachęcam do kliknięcia w link oraz uczestnictwa w doskonałej zabawie:

https://apps.facebook.com/wiejskiezycie/